Dlaczego warto żyć z sensem

filozofia

Moja tęsknota do prawdy była moją jedyną modlitwą – powie Edyta Stein patrząc wstecz na swoje życie.

Przywołuję na blogu słowa niemieckiej filozof, karmelitanki i świętej ponieważ wierzę, że życie w prawdzie jest fundamentem dobrego życia, życia sensownego. Droga do odkrycia prawdy o sobie i swoim życiu nie zawsze jest prosta. Dla Edyty też nie była. Stein chciała dotrzeć do prawdy, która wytrzyma próbę czasu, jest wieczna. Do prawdy, która nie będzie efektowną syntezą, ale będzie obiektywna, głęboka.
Czy dotarcie do prawdy jest w ogóle możliwe? Czy też raczej nigdy nie będzie można poznać jej do końca, gdyż - jak twierdzi Heidegger – „pełna prawda nie jest osiągalna dla ludzkiej myśli, myśl dochodząca do sensu, do prawdy, jest zawsze w drodze, nigdy u celu” 1.

Edyta miała jednak nadzieję, że przybliży się do prawdy; inaczej wszelkie myślenie nie miałoby sensu.
Jej droga była wyboista, prowadziła przez różne ścieżki, była pełna trudu, zwątpienia ale także pokory i ufności.

Bóg jest prawdą, kto szuka Prawdy szuka Boga, choćby o tym nie wiedział - mówiła Stein. Te słowa są naprawdę mocne, zważywszy, że pochodzą z ust osoby, która przecież przez pewien czas była zadeklarowaną ateistką. Wypowiada je kobieta – doktor filozofii, która postrzega świat prawami umysłu. Ale może właśnie to logiczne rozumowanie świata upewniło Stein, że sam rozum nie wystarczy. Obarczony brzemieniem wiedzy nie jest wstanie wznieść myśli ku wyższej rzeczywistości, myśli, która przekracza człowieka i jego rozum.

Jakże wymowne w tym momencie stają się słowa Jana Pawła II: Im bardziej człowiek poznaje rzeczywistość i świat, tym lepiej zna siebie jako istotę jedyną w swoim rodzaju, a zarazem coraz bardziej naglące staje się dla niego pytanie o sens rzeczy i własnego istnienia . Przyrodzone ograniczenia rozumu i niestałość serca często zaciemniają ludzkie poszukiwania i sprowadzają je na błędne drogi. Różne inne dążenia mogą okazać się silniejsze niż prawda. Zdarza się, że człowiek ucieka wręcz przed prawdą, gdy tylko dostrzeże ją z oddali, gdyż lęka się jej konsekwencji. (Fides et Ratio).

To dla tej prawdy, o której mówi Jan Paweł II, Stein porzuciła filozofię swojego mistrza Husserla i udało się tam, gdzie szukanie prawdy nie jest zamknięte w ramach samej filozofii : Pragnie iść dzielnie, jak to nazywa do korzeni rzeczy. Pasja prawdy prowadzi ją przez filozofię do wiary. Niezwykłe roszczenie do prawdy odsłania się jako droga do Boga, a jej miłowanie – do umiłowania Chrystusa jako Oblubieńca 2.

Jednak w swoich poszukiwaniach Edyta do końca pozostaje fenomenologiem, nie żegna się z filozofią i nadal posługuje się regułami naukowej metodologii. Jest przekonana, że dojście do prawdy jest możliwe dzięki działaniu rozumu naturalnego i nadprzyrodzonego, oświeconego łaską wiary. Jeśli bowiem dzięki wierze możemy dojść do prawd, które dla filozofii są niedostępne, to trzeba je przyjąć – mówi Stein.

Jak przebiegała droga odkrycia prawdy?

Poszukiwania zaczęły się od najmłodszych lat. Jako piętnastolatka podjęła świadomie i z własnej woli decyzję o odejściu od religijnej praktyki i zarzuceniu osobistej modlitwy. To był wyraz nie tyle buntu, ale zagubienia, rozczarowania. Ale właśnie to zagubienie wzmożyyło intensywność poszukiwań. W końcu każdy, kto się gubi szuka wyjścia. Następnie Stein szukała prawdy na gruncie nauki, najpierw w psychologii, historii potem w refleksji filozoficznej. To ważny przystanek na tej drodze. Poszukiwanie prawdy przybrało intensywnego tempa w szkole Husserla. Edyta była zafascynowana metodą mistrza. W fenomenologii dostrzegła system zdolny – jak się jej wówczas wydawało-utwierdzić ją w drodze poszukiwania prawdy. Ale nadal w tej przestrzeni intelektualnej była jakaś luka. Stein nie znalazła tu metafizycznej podstawy, gdzie wszystko ma w sobie właściwy sens. Drogę, którą można dojść do Absolutu, do Boga, dzięki której można odnaleźć sens rzeczywistości odnalazła dopiero u św. Tomasza z Akwinu. Ale Stein poszła dalej niż św. Tomasz, ona nie tylko jak on doszła do Boga, ale wprowadziła do filozofii takie pojęcie jak „filozofia z wiary”. Chciała by zagadnienia teologiczne wzięte z Objawienia, w ściślejszy sposób weszły do słownika pojęć filozoficznych i pomagały je tłumaczyć 3.

Nie bez znaczenia w procesie dochodzenia do prawdy były jej kontakty ze środowiskiem naukowym. Pewne zdarzania, pewni ludzie uwalniali ją z przekonań i wpływali na jej wewnętrzny rozwój. Nie tyle chodziło o dysputy filozoficzne, ale o przebywanie wśród osób, które swoim życiem zaświadczały o wierze. Profesor Adolf Reinach był jedną z nich. Nie tylko przyjął chrześcijaństwo, ale doszedł do wniosku, iż tego, co dla człowieka najważniejsze nie należy szukać w filozofii tylko w religii. Religia według niego wykracza poza obszar poznania filozoficznego, ukazuje niedefiniowalną przestrzeń w której można zawierzyć Bogu. Tę ufność zapewne zobaczyła Edyta w postawie żony profesora, gdy ta na wieść o śmierci małżonka zachowywała niezachwiany spokój.
Tak wspomina to wydarzenie:” było to moje pierwsze spotkanie z Krzyżem i boską mocą. Był to moment, w którym moja wiara załamała się, judaizm zbladł a Chrystus zajaśniał: Chrystus w tajemnicy krzyża” 4.
Dla Stein stało się jasne, że ból i cierpienie przeżywane w blasku prawdy mogą stać się umocnieniem i napełnić nadzieją.

I wreszcie nastąpił ten szczególny moment dotknięcia łaską i odkrycia, że Bóg jest prawdą. Nadszedł za sprawą książki. Po całonocnej lekturze” Życia św. Teresy z Awila” Edyta wypowiada słowa „To jest prawda”.
Stein była pewna, że ta Prawda pochodzi od samego Boga i ma moc przemieniania duszy i serca. Poszukiwana do tej pory prawda w świecie nauki objawiła się jej w mocy Chrystusa i Jego miłości. To odkrycie zaowocowało przyjęciem chrztu, który wprowadził ją do Kościoła, w nowe środowisko, w którym wzrastała i oczekiwała na wstąpienie do Karmelu. Ta prawda stała się drogowskazem na dalszej drodze życia aż po jego kres.

Trzeba wspomnieć także o Maxie Schelerze z fenomenologicznego kręgu w Getyndze, który dla swoich idei katolickich umiał zjednywać „blaskiem swego ducha i potęgą wymowy” – jak powie potem o nim Stein. Jego postawa nie doprowadziła jej do wiary, ale otworzyła „pewien zakres fenomenu”, obok którego nie mogła przejść obojętnie. Jak mówiła: „Nie na darmo wpajano nam stale zasadę, abyśmy do każdej rzeczy podchodzili bez uprzedzeń, odrzucając wszelkie obawy”. To wyniosłe z czasów uniwersyteckich przekonanie znajduje dopełnienie w późniejszym jej dziele Byt skończony a byt wieczny, w którym napisze: Wszystko badajcie, a to co najlepsze – zachowujcie . Nie ma żadnego rzeczowego powodu traktować nieufnie wyniki naturalnego toku myślenia z tej tylko racji, że uzgadnia się je nie tylko z najwyższymi prawdami rozumu, ale także z prawdą wiary 5.
Edyta uważała, że jeśli ktoś jest wolny od uprzedzeń, otwarty, pokorny, świadomy własnych ograniczeń to nie cofnie się przed podjęciem takiej próby.

Stein rozumiała, że zasiane ziarno poszukiwania prawdy musi zaowocować. Dla każdego jednak ten okres wzrostu jest inny. Bóg każdego prowadzi jego własną drogą, a wszystko, co mamy uczynić by ją rozpoznać to modlić się o poznanie tej drogi. A gdy się ją dostrzeże, iść bez oporów.
W liście do kolegi fenomenologa pisała: Proces dochodzenia do wiary, o którym wspominałam, zaczął się już wcześniej, ulegał przemianom i ciągnął się przez kilka lat, wreszcie doprowadził do miejsca, gdzie każde niespokojne serce znajduje uciszenie i pokój 6.

Będąc przekonaną, że Bogu nie wolno wyznaczać terminów ufała, że poszukiwania prawdy, także wśród tych, którzy byli jej najbliżsi zakończą się pomyślnie.
Pisała do Ingardena:
Kiedy pewnego dnia dokona się już w Panu ten przełom – pisała w liście z dnia 1 stycznia 1928 roku - to wszystko co mogłam Panu teraz powiedzieć, sam Pan będzie mógł prawdopodobnie wytłumaczyć sobie dużo lepiej. Jeśli rzeczywiście na serio traktuje Pan sprawę poszukiwania prawdy religijnej, tzn. sprawę poszukiwania Boga, nie zaś dowodu prawomocności doświadczenia religijnego, to bez wątpienia znajdzie Pan drogę 7.

Stein pokazała, że prawdę można znaleźć, gdy poszukiwanie jej odbywa się bez kompromisu, gdy mówi się Bogu” tak”.
Edyta odnalazła szczęście, wolność i prawdę w Bogu. Odkryła, że tylko „w Chrystusie jest przyszłość, życie, radość” (Benedykt XVI, Berlin, 22.09.2011) i dla tej wiary w przyszłość życia z Chrystusem oddała swoje życie.

Co jest dla Ciebie sensem życia?

Napisz do mnie

Jak mogę Ci pomóc? Co możemy razem zrobić? Czekam na list od Ciebie

all right reserved Katarzyna Domańska 2017
Polityka prywatności    Polityka transparentności